środa, 27 listopada 2013

Rozdział 1

Urodziłam piękną córkę która ma już 5 lat. Jest moim oczkiem w głowie. Kocham ją ponad życie i... zrobię dla niej wszystko. Nadal mieszkam pod Londynem w tym samym domu. Jestem onkologiem. Pracuję w szpitalu. Moje życie się ułożyło. Dalej przyjaźnie się z Chels, chłopcy o tym nie wiedzą. Zayn jest z Perrie, Liam z Danielle a Louis z Eleonor. Nie znam tych dziewczyn ale wiem że są niesamowite (przynajmniej dwie z nich). Harry jest sam jako jedyny ale mu to nie przeszkadza. Nigdy więcej od tamtego czasu nie spotkałam chłopców a moję życie bez nich jest.. nudne. Nauczyłam się nie okazywać uczuć więc nie widać po mnie jak bardzo za nimi tęsknie.... za nim. Uczuciowa jestem jedynie przy Maggie i Chelse. Jestem sama. Mam nadzieję że to się zmieni.



Zaczął się kolejny dzień. Rano wstałam poszłam do kuchni naszykowałam sobie dużą czarną kawę, otworzyłam lodówkę wyciągnęłam mleko i zaczęłam szykować śniadanie dla mojego maleństwa. W pewnym momencie poczułam małe dłonie które oplatały moją talie. Odwróciłam się
 -Hej maleńka- powiedziałam biorąc moją córeczkę na ręce-Cześć mamusiu, co mam na śniadanie?- A co byś chciała?- Po krótkim namyśleniu przy którym charakterystycznym dla siebie zwyczajem podrapania się po brodzie (w takich momentach bardzo przypominała mi Zayna) -Płatki czekoladowe!!!!!!!!- Wykrzyknęła. Posadziłam ją przy stole wstawiłam mleko do mikrofalówki a potem umyłam kubek i zrobiłam sobie jeszcze jedną kawę. Po wsypaniu płatków do miski postawiłam ją przed moją małą księżniczką. Usiadłam na przeciwko niej i zaczęłyśmy rozmawiać. Po 30 minutach usłyszałam dzwonek do drzwi. Byłam pewna że to listonosz. Moja córka poszła pierwsza a ja od razu za nią. Gdy otworzyłyśmy drzwi, zobaczyłyśmy jedno wielkie pudło znad którego wystawała brązowa czupryna. 
Moja księżniczka od razu poznała tę osobę i rzuciła się mojej najlepszej przyjaciółce do nóg. Ta tylko podała mi karton i zaczęła łaskotać małą. Czasem mam wrażenie że Chelse nie przyjeżdża do mnie tylko do swojej.... chrześnicy, i oprócz niektórych momentów jestem z tego naprawdę zadowolona.Wszystkie trzy byłyśmy jak rodzina. Chels nigdy nie wspomina o chłopcach, czasem widzę że ma zamiar coś mi o nich powiedzieć jednak zawszę w porę się powstrzymuje. Teraz przyjechała do nas na tydzień bo chłopcy wyjechali do Australii na koncert, a ona potrzebuje pomocy na studiach. Weszłyśmy do domu, poszłyśmy do kuchni.
 -Chelse chcesz kawy?- Nie dzięki, ale za to widzę że ty pijesz już drugą. Więc zrób NAM OBU herbaty i wylej to cholerstwo do zlewu.
 Moja przyjaciółka nienawidziła kawy, ona poszła z małą do salonu a ja poszłam do kuchni. Gdy wróciłam do pokoju zobaczyłam, że dziewczyna siedzi z jakimiś tajnymi kartkami na nogach a moja córka bawi się koło niej. Gdy zorientowałam się co Chels znalazła wysłałam małą na górę a sama usiadłam. -Chyba musimy poważnie porozmawiać...




Usiadłam obok mojej przyjaciółki. -Od kiedy wiesz?- To pytanie kręciło mi w głowie przez parę minut. Zastanawiałam się co mam jej powiedzieć? Prawdę? Czy może ma skłamać? Postanowiłam trzymać się pierwszej opcji. -Od trzech miesięcy.- spuściła wzrok -hej Chels przecież wiesz że raka nerki da radę wyleczyć. -Co ty gadasz da radę tylko przy przeszczepie!! A zaczęłaś chociaż chemię? - Zapytała i wkleiła we mnie ten swój wzrok. Ja już wtedy nie wiedziałam co mam jej powiedzieć. Oczywiście że nie zaczęłam. Bo z kim zostawiłabym małą? Na tyle czasu? nie miałam nikogo. Byłam sama, i w takich momentach moje serce najbardziej krwawiło. Postanowiłam w końcu jej odpowiedzieć. -A z kim bym zostawiła moją malą księżniczkę?- Chociaż by ze mną!!! Kojarzysz taką osobę jak twoja najlepsza przyjaciółka? Matka chrzestna twojego dziecka??- Powiedziała, a raczej wykrzyczała. Teraz i ja już byłam zła -I co miałabym zrobić pojechać do Londynu? Do twojego.... waszego mieszkania? Maiłabym stanąć w drzwiach i co bym powiedziała? Cześć Harry/Niall czy ktokolwiek by mi otworzył i miałabym powiedzieć: Hej sory że się nie odzywałam przez te sześć lat, ale teraz mam nagłą sytuację-umieram. I nie mam z kim zostawić mojej córki która jak pewnie zapomniałam wspomnieć jest też córką Zayna, a tak się przypadkiem składa że muszę wyjechać na chemioterapię a wasza przyjaciółka Chelse która tak naprawdę to wiedziała gdzie jestem przez te wszystkie lata i utrzymywałyśmy kontakt, a i została też chrzestną mojej małej księżniczki obiecała mi pomóc i zaopiekować się małą. Moglibyście ją zawołać?- Teraz byłam już naprawdę zła- No teak masz rację- powiedziała dziewczyna. Podeszła do okna otworzyła szerzej oczy i cicho szepnęła 
-Em, mamy problem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz